Drukuj
Odsłony: 800

Miejsce Matki w życiu dorosłego Jezusa

To, co wydarzyło się w świątyni, kiedy Jezus miał 12 lat, było niewątpliwie przełomowym momentem w relacji Maryi z Jezusem - Matki z Synem. Nic nie jest w stanie bardziej zaistnieć się w świadomość matki jak chwila, w której  zaginęło jej dziecko. Takiego wydarzenia matka nigdy nie zapomni. W przypadku Maryi sprawa była wyjątkowa: zaginęło jej dziecko, a odnalazła dorosłego Syna, który swoją dojrzałością wprawił w zdumienie uczonych teologów. A ukoronowaniem całego przeżycia były trudne słowa  Jezusa: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”(Łk 2,49). Maryja zachowała je na zawsze w swoim sercu. Nie wiedziała  początkowo co one znaczą, lecz przez całe późniejsze życie będzie do nich dorastała.

 Następne jej lata, to wspólne przebywanie z najbliższymi pod jednym dachem. To praca męża i Syna - i pewnie ich częsta nieobecność w domu powodowana wykonywanym zawodem cieśli.  Józef stosunkowo wczas znika z kart Ewangelii. Zostaje jedynie domniemanie graniczące z pewnością, że umiera. W obecność Jezusa, śmierć ukochanego męża nabrała zupełnie innego wymiaru. Józef przeszedł do domu Ojca Niebieskiego, z którym był w nieustannym kontakcie jako głowa rodziny. Jakakolwiek skarga Maryi, nuta żalu nie mieści się w kategoriach Ewangelii.

Pierwszy cud Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej został niejako wywołany przez Maryję. To na pozór banalne zdanie skierowane do Jezusa otwiera Jego działalność „Nie mają wina” (J 2, 3) . Nie zwraca się z tym do starosty, bo była praktyczną kobietą, lecz do swojego Syna. Odpowiedź jaką usłyszała była niewątpliwie twarda. „Czy to Moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?” (J 2,4). Maryja zostawia tą ludzką wypowiedź Jezusa na pozór bez reakcji. Jakby ignorując ludzkie brzmienie słów Chrystusa zwraca się do sług ze słowami: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”(J 1,5). Jest to ostatnie zdanie wypowiedziane przez Nią na kartach Ewangelii. Maryja ma pełną świadomość faktu, że przez ponad 30 lat mieszkała z Jezusem pod jednym dachem: mieszkała z prawdziwym człowiekiem, ale i z prawdziwym Bogiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. To właśnie tym swoim ostatnim zdaniem zwraca się do Jego Boskiej natury i niejako wywołuje pierwszy znany nam cud Jezusa

Od tego czasu będzie już tylko towarzyszyć, a nie ingerować. Jest absolutnie najlepszym przykładem poprawnej relacji matki z dorosłym synem, który podjął misję nauczyciela i lidera. Przez kontakt z Ojcem Niebieskim znała misję swojego Syna i dlatego towarzyszy, a nie wywiera presję, służy dobrą radą, a nie zarządza. Dało to Jezusowi ogromną możliwość skutecznego działania z Jej udziałem, a nie pod Jej dyktando.

 

                                                                                                 Ks. Lucjan Bielas