Drukuj
Odsłony: 389

 

 

Światłość świata

Wigilia Paschalna to matka wszystkich świętych wigilii. W znakach liturgicznych streszcza całą historię zbawienia zawartą w Biblii z tym szczytem, którym jest dzieło odkupienia dokonane przez Chrystusa. Uroczystość zaczyna się obrzędem światła. Płonące ognisko to znak Ducha Świętego, którego mocą Jezus został przywrócony do życia, a zapalenie paschału od ognia to symboliczny moment zmartwychwstania. Widzimy, jak wśród ciemności tej świętej nocy rozbłyska światłość świata. Paschał jest uroczyście wnoszony do świątyni, przy zgaszonych lampach – idzie na samym przedzie, bo jest znakiem zmartwychwstałego Pana, który przeprowadza Kościół z ciemności do światła.

W historii zbawienia światło było symbolem Boga, wskazywało na Jego niewidzialną obecność. W bogatej liturgii Słowa Wigilii Paschalnej mamy przywołane to fundamentalne czytanie ze Starego Testamentu, którym jest przejście przez Morze Czerwone, gdzie Bóg objawił się Izraelitom w kolumnie światła. Słup ognia uświadamiał synom Izraela bliską obecność Boga, który ochraniał ich i prowadził z mroku niewoli przez wodę ku wolności ziemi obiecanej.

W Nowym Testamencie Chrystus wprost mówił o sobie, że jest Światłością świata (J 8, 12) i że przychodzi, aby ludzie nie pozostawali w ciemności (J 12, 46). Jezus objawia się jako Światłość prawdziwa, gdy przywraca wzrok niewidomemu od urodzenia. Przeprowadza go wówczas stopniowo od ślepoty fizycznej do przyjęcia światła nadprzyrodzonego, światła Prawdy, którą jest On sam. Uzdrowiony człowiek już nie tylko widzi, ale poprzez wiarę rozpoznaje w Chrystusie Boga i oddaje Mu pokłon (por. J 9, 6-39).

Dla nas cud taki dokonuje się w sakramencie chrztu, bo zostajemy oświeceni łaską wiary, która uzdalnia nas do życia w Bożym świetle, w mądrości Bożej. Dlatego w starożytności chrześcijańskiej chrzest nazywano „oświeceniem”, ponieważ stanowi przejście z ciemności grzechu do światła wiary.

Dziś w liturgii chrzcielnej mamy konkretny symbol tego przejścia w postaci znaku światła. Jest to zapalona od paschału świeca, którą otrzymuje nowo ochrzczony. Obrzęd ten wyjaśnia duchową naturę chrztu i obrazuje to, co w ochrzczonym dokonało się niewidzialnie. Wręczenie świecy zapalonej od paschału pokazuje, że człowiek został oświecony przez Chrystusa i w Nim stał się światłem świata (Mt 5, 14). Powinien odtąd żyć w Jego świetle i świadczyć o Bogu wobec świata. Od chrztu więc mamy kierować się mądrością ewangeliczną. Wpatrzeni w Chrystusa ukrzyżowanego powinniśmy stać się gotowi tak jak On być wiernymi woli Ojca aż do śmierci. Ta mądrość, chrzcielne oświecenie czyni nas innymi wobec pogan, którzy krzyż Chrystusa mają za głupstwo, a Żydzi za zgorszenie (1 Kor 1, 23).

Płomień świecy chrzcielnej jest rozpalany od świecy paschalnej i przekazany przez celebransa rodzicom chrzestnym, co znaczy, że wiara potrzebuje wspólnoty wierzących. Nikt sam nie zapala sobie świecy, bo nie jest źródłem światła. Światło jest zapalane od paschału, który – powtórzmy to jeszcze raz – od Wigilii Paschalnej jest symbolem Chrystusa Zmartwychwstałego. Kapłan lub biskup podając światło rozpalone od paschału jednemu z rodziców chrzestnych, mówi: „Przyjmij światło Chrystusa”. Przejmujemy to światło, uświadamiając sobie, że już od chrztu żyje w nas Chrystus. I wiemy, że będąc zanurzonymi w tym świetle, nie zbłądzimy nigdy.

Sama świeca też jest wymownym znakiem. Tak jak płomień karmi się stapianym woskiem, tak płonący paschał symbolizuje miłość synowskiego oddania się Chrystusa – Ojcu, a przez to i nam. Świeca woskowa, która goreje i spala się, a jednocześnie daje światło, ma być również symbolem nas jako dzieci światłości, płonących Jezusowym światłem i świecących przykładem swego życia. Życia, które nie boi się wydania w ofierze. Bo mamy świecić spalając się na chwałę Bogu i z gorliwości o Kościół (czasami zdarza się nam nieco kopcić, a nie płonąć).

Tak żyjąc, przenosząc światło wiary wśród trudów codzienności i dzieląc się nim w ofiarnej służbie Bogu i ludziom, możemy nie bać się śmierci. Trzymając w ręce płonącą świecę – jak zapaloną lampę Oblubienicy czekającej na Pana – wejdziemy nie w ciemność, ale w światłość wiekuistą. To, co zaczęło się w chrzcie, posiada perspektywę wieczności.

S. Alicja Rutkowska CHR