Drukuj
Odsłony: 462

 

Sakrament wielkich łask.

Św. Grzegorz z Nazjanzu, ojciec Kościoła z IV wieku, mówi, że „Bóg najpierw nas obdarowuje, a dopiero potem zaczynamy rozumieć jego dary”. Chrzest święty jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga. Darem zobowiązującym. Czy już odkryliśmy jego wielkość? Kiedy ucieszyliśmy się, że jesteśmy ochrzczeni? Czy poznaliśmy wszystkie skarby, którymi nas Pan Bóg poprzez chrzest obdarzył?

Chrzest jest darem. Co na to wskazuje? Najpierw forma sprawowania tego sakramentu. Nikt sam sobie nie udziela chrztu. Mówimy przecież, że ktoś „został ochrzczony”, czyli otrzymał ten sakrament od kogoś innego. Mamy w pamięci pierwszy dialog obrzędowy: „O co prosisz Kościół Boży?” – „O chrzest”. Zwracamy się więc z prośbą do Kościoła, bo sami nie staniemy się chrześcijanami. Potrzebujemy modlącego się Kościoła, który będzie upraszał Boga o uświęcenie wody, by stała się narzędziem i nośnikiem łaski odrodzenia.

Błogosławieństwo wody chrzcielnej mówi o wielkich darach związanych z sakramentem zrodzenia nas jako dzieci Bożych. Sami z siebie nigdy byśmy nie uzyskali przystępu do Boga, niewidzialnego Pana i Stwórcy, Świętego. To On sprawił swą łaską, że zostaliśmy oczyszczeni, nasz grzech został zmazany.

Ale nie wystarczy być czystym! Trzeba być jeszcze na odpowiednim poziomie w stosunku do Tego, który nas powołał. A przepaść jest ogromna: Stworzyciel – stworzenie. Zostaliśmy wezwani do partnerstwa niesamowicie wysokiego! Jesteśmy stworzeniem, a musimy w jakiś sposób stać się nowym stworzeniem, bo to, jakim jesteśmy, nie wystarczy, by zrealizować otrzymane powołanie. Bóg i w tej przestrzeni nas obdarował, przekraczając tak wielką różnicę natur: uczynił nas swoimi dziećmi.

Bóg w darze chrztu daje wszystko: odpuszczenie grzechów, nowe narodzenie, usynowienie. Sakrament będzie skuteczny w nas dopiero wtedy, gdy z wolnością, wiarą i zaangażowaniem przyjmiemy podarowane łaski. Tylko, czy je wszystkie odkryliśmy, by móc z nich korzystać?

Chrześcijanie pierwszych wieków bardzo żyli chrztem. Określali ten sakrament wieloma imionami. Chcieli w ten sposób wskazać na jego różnorodne dobrodziejstwa. Ciekawe, ile każdy z nas mógłby przytoczyć nazw chrztu? Dwie a może pięć? Grzegorz z Nazjanzu podaje osiem określeń. I to jeszcze nie są wszystkie! Mówi on:

Chrzest nazywamy darem – ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; łaską – ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili. Nazywamy go obmyciem odradzającym, oświeceniem, namaszczeniem, szatą niezniszczalności, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze.

s. Alicja Rutkowska CHR