Drukuj
Odsłony: 610

MILCZENIE – ŻRÓDŁEM ŻYCIA DUCHOWEGO

 

Romano Guardini, myśliciel i wybitny teolog niemiecki pierwszej połowy XX wieku, powiedział kapitalną rzecz: Gdyby mnie ktoś zapytał, od czego należy rozpocząć życie liturgiczne i w ogóle jakiekolwiek życie duchowe, odpowiedziałbym: od uczenia się ciszy i milczenia. Bez tego wszystko jest bezowocne. Proroków, mężów i przyjaciół Bożych poznawano po tym, że przychodzili z pustyni, z przestrzeni naznaczonej milczeniem. Milczenie to nie sprawa zamkniętych warg, ale otwartych uszu. To nie tylko asceza języka, lecz przede wszystkim umiejętność słuchania Boga i ludzi.

Tuż po wyborze na Stolicę Apostolską zapytano Ojca świętego, jak się modli. Papież Franciszek odpowiedział, że codziennie spędza godzinę przed Najświętszym Sakramentem. Doceniając nieodzowność milczenia w życiu człowieka wierzącego oraz w posłudze ewangelizacyjnej organizatorzy Światowych Dni Młodzieży wyznaczają jedną świątynię jako „pustelnię” (w Krakowie był to kościół św. Marka Ewangelisty). Nie ma tam żadnych nabożeństw, jest „sfera ciszy”, która pozwala pobyć sam na sam z Jezusem Chrystusem, ponieważ słowo wiąże nas ze światem, a milczenie z Bogiem.

 

Wszyscy jesteśmy powołani

Do czego? Do przyjaźni z Bogiem. Nie jest to tylko przywilej zakonników (stąd klasztory jawią się jako oaza ciszy, która chroni przed zgiełkiem świata i pozwala przeżyć bliskość z Panem). PRZYJAŹŃ Z BOGIEM JEST POWOŁANIEM KAŻDEGO CHRZEŚCIJANINA!

Rzadko pamiętamy, że są tak zwane powołania powszechne, które dotyczą wszystkich ludzi, bardziej orientujemy się w powołaniach szczegółowych, jak na przykład w powołaniach będących w służbie budowania wspólnoty: do kapłaństwa czy małżeństwa. A przecież wszyscy jesteśmy powołani do zjednoczenia z Bogiem. Również powszechnym powołaniem jest powołanie do świętości. „Świętość nie jest luksusem – jak mawiała Matka Teresa z Kalkuty – ale zwykłym obowiązkiem dla mnie i dla ciebie”. Realizacji obu wspomnianych powinności nie da się osiągnąć bez spotkania z Bogiem, którego głos można odnaleźć w oczyszczonym sercu.

Potrzebujemy więc rekolekcji czy dni skupienia lub wydzielonego czasu na modlitwę, by przypomnieć sobie fundamentalne prawdy naszej wiary – a przyjaźń z Jezusem do nich należy. To zabezpieczenie sfer ciszy służy więc poszukiwaniu Boga. Rekolekcje, jak i sama modlitwa, to czas brzemienny łaską: „napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem [Pismo]: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz czas zbawienia” (2 Kor 6, 1-2).

Sakrament chwili obecnej

Łaska Boża związana jest z wydarzeniem, miejscem, określonym czasem. Trzeba więc być DZIŚ, TU I TERAZ. Nie troszczyć się zbytnio o jutro: dosyć ma dzień swojej biedy (Mt 6, 34). Nie zamartwiać się przeszłością, wspominając wczoraj. Trzeba nam być w teraz „zbawczego kairos” (czyli czasu sposobnego udzielania się Boga), nie dając się uwieść wyobraźni i wspomnieniom czy też zastraszyć niepokojom i lękom.

Być tu i teraz, „u siebie”, ponieważ spotkanie z Panem Bogiem na ziemi dokonuje się w konkrecie czasu i przestrzeni. Milczenie temu sprzyja. Milczenie – to zewnętrzne i wewnętrzne – jako stan łagodnego działania łaski.

By posiąść milczenie, które jest postawą skupionego ducha przepełnionego pokojem, trzeba pracować nad tym, co w nas i wokół nas hałasuje. Świat hałasuje. Należy odejść więc od tego zgiełku, by w pokoju serca spotkać się z Panem i z sobą.

Rekolekcje i modlitwa stwarzają dobre warunki tego spotkania. Towarzyszący im klimat ciszy zewnętrznej i wewnętrznego skupienia pozwala wsłuchać się w Jego Słowo, które jest Prawdą, oraz kontemplować poprzez adorację Najświętszego Sakramentu Jego Ciało – udzielającą się Miłość.

Aby tak było, potrzeba milczenia, które jest pokojem. Znamy, niestety, z codzienności „złe milczenie”, będące zamknięciem się w sobie i na innych, których odsuwam w niepamięć, pomijam (nie dopuszczając do głosu). Znamy też ciszę będącą formą przemilczenia prawdy, manipulacją słowem lub rodzajem odmowy. Jednak prawdziwe, dojrzałe milczenie jest zgoła czymś przeciwnym. Koncentruje ono człowieka na Panu Bogu, a nie na sobie samym.

W ikonografii chrześcijańskiej palec przyłożony do ust jest znakiem adorującego milczenia, pokorą wobec objawiającej się Tajemnicy, podziwem Boga. Milczenie zewnętrzne i wewnętrzne to jakby „święte świętych”, gdzie człowiek kontempluje Boga: bez słów, w ciszy myśli, w prawdzie swego istnienia. I dopiero stąd wyprowadza swe działanie.

           s. Alicja Rutkowska CHR