Drukuj
Odsłony: 1501

 

 

PIĘKNO PEŁNE TREŚCI – ŚWIATŁO OBJAWIENIA

Jest wiele obrazów przedstawiających wydarzenie Bożego Narodzenia. Nieliczni artyści podejmują wyzwanie, aby ująć całe misterium naszego zbawienia (misterium paschalne), którego początek ujawnia się z chwilą wcielenia Syna Bożego, a szczyt osiąga w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu – misterium, które trwa w sakramentach Kościoła.

Tego zadania podjął się niderlandzki malarz, Hugo van der Goes (1440-1482), gdy przedstawiał scenę przyjścia na świat Zbawiciela w Tryptyku Portinarich. Nazwa najsławniejszego dzieła tego artysty wiąże się z osobą, która zamówiła trójskrzydłowy ołtarz do szpitalnego kościoła św. Idziego we Florencji – był to Tommas Portinari, bankier rodu Medyceuszy (od 1900 roku dzieło jest przechowywane w Galleria degli Uffizi we Florencji, we Włoszech).

OŁTARZ PORTINARICH HUGONA VAN DER GOESA

Tajemnicę świętej nocy Bożego Narodzenia przedstawił van der Goes w scenie głównej ołtarza. Jest to obraz namalowany farbą olejną na desce – o rozmiarach 294 x 304 cm – znany pod tytułem „Pokłon pasterzy” lub „Adoracja Dzieciątka”. W dziele Hugona van der Goesa w noc Narodzenia Pańskiego niebo łączy się z ziemią, a przedstawienia realistyczne przeplatają się z symbolicznym nawiązaniem do prawd wiary. W ten sposób artysta chciał dać zarys całości misterium paschalnego: przyjściu na świat Syna Bożego towarzyszą znaki zapowiadające Jego odkupieńczą ofiarę, której owocem jest dar chleba eucharystycznego.

W centrum sceny głównej ołtarza, które zostaje podkreślone przez linie perspektywiczne architektury oraz kierunek spojrzeń przedstawionych postaci, została umieszczona Maryja z Dzieciątkiem. Matka Boża klęczy. Jej wpół przymknięte oczy oraz dłonie złożone w geście modlitewnym, są skierowane ku Dziecku.

Takie przedstawienie Maryi – adorującej Nowonarodzonego – stało się jest formą dominującą po roku 1372, kiedy to w Europie upowszechniły się objawienia św. Brigidy Szwedzkiej. Skandynawska mistyczka, założycielka Zakonu Najświętszego Zbawiciela, mówiła w nich o macierzyństwie Matki Bożej i Jej roli w dziele odkupienia rodzaju ludzkiego, która wiązała się z misją współcierpienia. Z objawień św. Brigidy wywodzi się twierdzenie, że jeśli Maryja była wolna od grzechu pierworodnego, to porodziła Jezusa bez cierpienia, stąd mogła od razu adorować Dziecię. Ale Jej życie było naznaczone bólem, co niderlandzki artysta wyraził ciemnym granatem sukni, podczas gdy tradycyjnie szatę Matki Bożej wiązano z kolorem niebieskim.

Na udział Maryi w misji zbawczej Jej Syna – udział poprzez cierpienie i poświęcenie – wskazują kwiaty umieszczone na pierwszym planie obrazu. W dwóch dzbankach widzimy rośliny kojarzone z Matką Bożą (wymowny jest ich rodzaj i kolorystyka; biel symbolizuje czystość). Dzbanek pięknie ozdobiony może wskazywać na człowieczeństwo Maryi, ozdobione licznymi cnotami, a szklany wazon może odnosić się do Jej misji. Chodzi tu o rolę Matki Bożej w zbawczym dziele Jej Syna – Maryja jest przejrzysta, nie zatrzymuje uwagi na sobie. Lilia podkreśla dziewictwo Matki Jezusa, a czerwień jej kwiatów wskazuje na męczeństwo. Ciemnoniebieskie irysy i orliki to kwiaty smutku i cierpienia. W szklanym wazonie, obok trzech krótko ściętych czerwonych goździków, które nawiązują do gwoździ ukrzyżowania, możemy naliczyć siedem kwiatów orlików, co odnosi się do siedmiu boleści Matki Bożej, które niczym miecz przeniknęły Jej duszę (cierpienia Maryi jako Współodkupicielki to: 1. Proroctwo Symeona; 2. Ucieczka do Egiptu; 3. Zgubienie Jezusa w świątyni; 4. Spotkanie na Drodze Krzyżowej; 5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa; 6. Zdjęcie Jezusa z krzyża; 7. Złożenie Jezusa do grobu). Rozrzucone na ziemi fiołki między wazonami a pszenicznym snopem są symbolem pokory Maryi i Jezusa.

 

W samym środku placyku stajenki widzimy Jezusa: jako ogołocone Dzieciątko leżące pokornie na kamiennej posadzce. Tylko złociste promienie otaczające ciało Dziecięcia, które dyskretnym refleksem rozświetlają wokół Niego ziemię, wskazują na tajemnicę Jego podwójnej natury: Bóstwa ukrytego w człowieczeństwie.

Rodzą się pytania: Czemu Jezus leży nagi, a nie owinięty w pieluszki? Czemu na płycie podłogi, a nie w żłóbku? Przecież za Maryją jest żłób, a nad nim widnieją głowy wołu i osła? Na marginesie warto dopowiedzieć, że te dwa zwierzęta to nie przedstawienia związane z realiami groty betlejemskiej, bo przekaz ewangeliczny nie odnotowuje ich obecności. Piszą za to o nich apokryfy: „Maryja Panna złożyła Dzieciątko w żłobie, a wół i osioł przyklękając oddali Mu pokłon. (…) Zwierzęta otaczały Dzieciątko i wielbiły je nieustannie (PsMt 14, 1). Autor Ewangelii Pseudo-Mateusza wspominając o wole i osiołku powołuje się na Księgę proroka Izajasza: „wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela” (Iz 1,3).

Wracając do wymownego znaku położenia Jezusa na kamieniu podłogi stajenki – jest to nawiązanie do grobu w Jerozolimie i Kamienia Namaszczenia, na którym złożono nagie ciało ukrzyżowanego Chrystusa, aby poddać je ostatniemu obrzędowi pogrzebowemu: obmyciu, obłożeniu mirrą i aloesem, owinięciu w całun. Zatem takie przedstawienie Nowonarodzonego zawiera już zapowiedź męki i śmierci. W Wielki Czwartek zbawcza ofiara Jego życia związana z „ciałem wydanym i krwią przelaną” zostanie antycypowana poprzez uobecnienie jej w czasie Ostatniej Wieczerzy pod postacią spożywanego przez Apostołów chleba i wina. Dlatego na pierwszym planie leży związany snop pszenicy. Tak więc to Ciało Jezusa, które wszyscy adorują, jest chlebem dającym życie. Wspomnijmy, że wiązka zboża jest też aluzją do nazwy miasta Betlejem, co w języku hebrajskim znaczy: dom chleba.

Z lewej strony widać św. Józefa. Adoruje on Dzieciątko klęcząc ze złożonymi do modlitwy rękoma. Jest niemłodym mężczyzną, co czyni bardziej wiarygodną jego rolę – poważnego opiekuna Maryi i Jezusa. To on przyprowadził z Nazaretu do Betlejem zaślubioną sobie i oczekującą dziecka Maryję. Wskutek zarządzenia cesarza Augusta o powszechnym spisie ludności musiał zgłosić się do miejscowości, z której wywodził się jego ród. I tam dokonał się poród Dziecięcia, o którego naturze został on pouczony przez anioła we śnie: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1, 20).

Opiekun Świętej Rodziny tradycyjnie przedstawiony jest przy kolumnie (lub ze świecą). Kolumna pałacu i czerwony płaszcz, w który jest ubrany, wskazują, że Józef pochodził z pokolenia Dawida.

 

Stąd Jezus, dla którego mąż Maryi stał się ojcem wedle prawa, stał się potomkiem króla Dawida. O tym mówi opuszczony pałac Dawidowy, który widnieje na drugim planie: nad głową Maryi w obramieniu drzwi widzimy małą harfę – znak Dawida. A to potwierdza zapowiadaną godność mesjańską Dziecka.

Józef zdaje się kontemplować w Dzieciątku Jezus spełniające się proroctwa mesjańskie i orędzia anielskie. Emmanuel, narodzony z Dziewicy, jest pośród swego ludu. Tę bliskość Pana podkreśla leżący przed Józefem sandał. Jest to wymowny znak odsyłający do objawienia się Boga Mojżeszowi, który z krzaka ognistego usłyszał: Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce na którym stoisz, jest ziemią świętą” (Wj 3, 5).

Do adoracji Maryi i Józefa przyłączyli się i pasterze, którzy po otrzymanym objawieniu udali się z pośpiechem do Betlejem. W oddali, na wzgórzu, widać scenę zwiastowania. Anioł obwieszcza pasterzom, którzy pilnowali w polu owiec, radosną nowinę o cudownych narodzinach w Betlejem: pastuszek oślepiony chwałą Pańską przesłania ręka oczy, a drugi opadł na kolana. Grupa ubogich wieśniaków z okolic Betlejem, która spiesznie dotarła do stajenki jest dynamiczna: jeden pasterz już adoruje; drugi dopiero co zauważył Boskie Dzieciątko i przyklęka; trzeci, łapiąc oddech otwartymi ustami, spoziera zza innych, by dostrzec Mesjasza Pańskiego; następny dobiega do otwartej na oścież szopy. Pasterze zdają się mówić, że w sprawach Bożych nie można zwlekać i trzeba czasowo zawiesić swoje zajęcia, by spotkać się z przychodzącym Zbawicielem.

 

 

Szopka betlejemska jest pełna aniołów adorujących Dzieciątko (w obrębie stajenki można naliczyć ich piętnastu, co odsyłało do znanej wtedy liczby tajemnic różańca świętego, w którym rozważamy wydarzenia zbawcze z życia Jezusa i Maryi). Aniołowie pełni skupienia klęczą lub stanęli w locie. Niebianie są ubrani w szaty liturgiczne: w alby, w dalmatyki i kapy. Pierwszy anioł, klęczący po prawej stronie, ma wypisane na obrzeżach swej kapy słowa: „SANCTUS, SANCTUS, SANCTUS…”. Te słowa to początek hymnu uwielbienia Boga, zapis pieśni aniołów z liturgii niebiańskiej: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów,/Cała ziemia jest pełna Jego chwały” (Iz 6, 3).

Rzeczywiście, noc Bożego Narodzenia jaśnieje nad stajenką betlejemską nadprzyrodzonym światłem. Dzieją się tu wielkie rzeczy Boże: słowo staje się ciałem; Jezus jest prawdziwym chlebem, który z nieba pochodzi – chlebem dającym życie wieczne. Zaczynamy rozumieć znaczenie słów, że „chleb aniołów spożywał człowiek” (por. Ps 78. 24).

Znaki świętej nocy wskazują na dokonujące się wielkie misterium zbawienia, na które z wiarą odpowiedzieli Maryja z Józefem oraz pasterze. Oni uczą nas, że na objawienie prawdy o Wcieleniu Syna Bożego odpowiada się wiarą, a ta prowadzi do adoracji – adoracji Najświętszego Ciała Pana Jezusa, które dostępne jest dla wszystkich w darze Eucharystii.

s. Alicja Rutkowska CHR